człowiek zastanawia się, gdzież by tu się udać na wycieczkę w celu obcowania z przyrodą
, aż tu jadąc prosto przed siebie, kilkanaście kilometrów od domu, znajduje takie oto uroczyska....:)
... lawendowy chustecznik, wykonany na zamówienie powędrował by kogoś uszczęśliwić (jak się już okazało:)) Postarzany, taki zmaltretowany crackle sottile, przecierkami, werniksem i nakrapianiem:)
..... szklany, krosnieński wazon doznał przymusowej przemiany parę lat temu (ktoś go pęknął, jak mawiał Prosiaczek), myślę, że ostatecznie wyszło mu to na lepsze... jeśli chodzi o technikę wykonania to był to mój "raczkujący decoupage":)
środa, 9 kwietnia 2014
.... a to wiaderko po lizakach:) zmieniło swoje przeznaczenie i przyobleczenie....
... w towarzystwie świecznika ceramicznego, zakupionego niegdyś na kiermaszu rękodzieła...
...tak za mną ostatnio chodzą dźwięki baaardzo daaawne...